poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Urodziny, grill i maliny ! :)


         Ostatnio obchodziłem swoje 21 urodziny. Kto by pomyślał, że już taki dorosły chłopak ze mnie. Mimo, że duchem czuję się młodo to tak naprawdę wciąż jestem młody :D całe życie przede mną. Tak naprawdę dopiero wkraczam w świat dorosłości. Sam zaczynam decydować jak będzie wyglądało moje życie. Zawsze na to rodzina miała jakiś wpływ. Teraz jestem skazany sam na siebie.
         Wyprowadzam się. Będę daleko od domu i nikt nie będzie mieć wpływu na moje postępowanie. Znaczy się na pewno znajomi będą w pewnym stopniu ingerować w moje życie, ale to jest normalne.

         W dniu urodzin pojechałem rano do Zamościa. Byłem tam pierwszy raz szynobusem.Spotkałem się z pewną osobą, która zaprosiła mnie tam do zoo. Wiedziała, że nie lubię obchodzić tego święta. Tak też jest. Nie lubię dostawać prezentów, zresztą tego dnia i tak bym siedział sam w domu. Nie chciałem się nudzić. Powiem Wam, że było bardzo fajnie. Nie spodziewałem się, że aż tak miło spędzę czas. Byłem pozytywnie zaskoczony. Pomijając upały. W cieniu było aż 37*C, nie będę lepiej już nic wspominać o słońcu Po zoo poszliśmy na stare miasto. Zwiedziliśmy miasto, które okazało się być niesamowite. Bardzo ładne No niestety upał dawał się we znaki. Po 16 miałem szynobusa do domu. Na dworcu pożegnaliśmy się. Siedząc w środku, byłem już skazany tylko sam na siebie. Okazało się, że wszyscy ludzie wysiadają. Ludzie zaczęli mówić, że nigdzie nie pojedziemy. Byłem zaskoczony. Przyszedł konduktor i powiedział, że dzisiaj nigdzie już nic nie pojedzie, gdyż był jakiś wypadek. Pomyślałem sobie no pięknie, czemu akurat dzisiaj. Nie wiedziałem co mam zrobić. Zacząłem rozmawiać z ludźmi. Połowa  z nich udała się przed dworzec i zamawiała taksówki na dworzec pks. Sam nie wiedziałem co mam robić. Busem bym do domu nie dojechał raczej. Miałem już nawet do domu pisać, żeby po mnie przyjechali. Ludzie chcieli, żebym z nimi się zabrał. Nagle postawiłem się wrócić na dworzec. W naszą stronę przyszedł kierownik i powiedział, że pojedziemy. Od razu się ucieszyłem. To nie było miłe przeżycie. W domu byłem na 18, gdzie u mojej siostry była przyjaciółka i przesiedziałem z nimi resztę wieczoru. Miałem tyle atrakcji jednego dnia ale z pewnością jeszcze nie raz wybiorę się do Zamościa.
       
         Przedwczoraj moja siostra organizowała grilla z przyjaciółkami. Byla Judyta, Maja, Amanda, Ilona, Klaudia, Patryk, Rafał i ja Było bardzo fajnie. Ja z Mają wyszliśmy po chłopaków i Iloną na dworzec pkp, po czym następnie udaliśmy się do mnie i na działkę. Wszystko było już gotowe. Zaczęliśmy pić i jeść, graliśmy na gitarze i dużo śpiewaliśmy i śmialiśmy się. Około północy odprowadziliśmy Klaudię do domu i wróciliśmy, po czym następnie tańczyliśmy i się wygłupialiśmy. Próbowaliśmy zasnąć. To nie było łatwe, na jednym łóżku próbowało pomieścić się kilka osób, było ciasno następnym razem chyba rozłożymy namiot. Rano o 6 odprowadziłem chłopaków na pociąg. Wróciłem do domu i zasnąłem. Wstałem około 9 i posiedziałem jeszcze trochę z Judytą i Amandą, bo tylko ona jeszcze została. Było fajnie. Jeżeli ma się dobre towarzystwo to zawsze wszystko się udaje.
        Próbowałem odespać grilla, ale musiałem w domu trochę pomóc. Przed grillem, udałem się z rodzicami na zakupy. Kupiłem sobie najpotrzebniejsze rzeczy do wyjazdu. Było w miarę fajnie, tylko, że zapomniałem iż z moją mamą nie należy chodzić na zakupy, kupiłaby wszystko. Wystarczyło, że jakiś ciuch się przeglądało, czy powiedziało się, że jest fany. Tak było z butami. Bardzo mi się spodobały. Więc zaczęła mi je wciskać, tylko że były bardzo drogie. Powiedziała, żebym nie patrzył na cenę. Głupio mi było, ponieważ i tak wydają na mnie dużo pieniążków. Jednak muszę i tak mieć wygodne buty, ponieważ będziemy tam dużo chodzić po górach. Ogólnie to kupiłem praktycznie wszystko i deskę do krojenia, sztućce, kubki, piżamę, i wiele więcej. Tak się cieszę z jednej strony z tego wyjazdu. Wiem, że zmieni moje życie. Jednak będę bardzo tęsknić. Akurat w te wakacje musiałem poznać takich fajnych ludzi. Gdyby to byłe nudne wakacje to byłoby ok. Ale ciągle coś się dzieje. W dodatku o rodzinie już nie wspomnę.

         Natomiast wczoraj odwiedził mnie kolega z technikum. Studiuję on w Krakowie i praktycznie nie widzieliśmy sie przez cały rok. Raz spotkałem go przypadkowo, gdy byłem na wycieczce w tym mieście, ale on się spieszył i długo nie pogadaliśmy. Zrobił mi miłą niespodziankę, gdy napisał, że do mnie wpadnie. W sumie blisko aż tak nie ma. Ja pół dnia odsypiałem. Gdy zadzwonił, że już jest, obudziłem się. W pokoju za czysto nie miałem, ale siostra mi pomogła szybko ogarnąć :D Fajnie nam się rozmawiało. Planowaliśmy w czwartek znowu się spotkać, ale chyba niestety to nie wypali. Dzisiaj dzwoniła do nas pani z malin, żebyśmy przyjechali na zbiory. Każdy jest zaskoczony, ponieważ planowaliśmy jechać tam około 20 sierpnia, ale lepiej, że tak wyszło jak wyszło. Będziemy mieli możliwość dłużej tam pobyć. Po powrocie wybieram się z przyjaciółką na wesele, w końcu będę mieć możliwość się wybawienia :) cieszę się, że akurat mnie zaprosiła. No i zacznie się wrzesień, a ja będę mieć ostatnie 2-3 tygodnie dla bliskich. Coraz bardziej to do mnie dociera. Teraz natomiast muszę kończyć. Ja mam dla Was piosenkę, która od kilku dni tkwi mi w głowie :) Miłego wieczoru !

środa, 7 sierpnia 2013

Wakacje, nowi przyjaciele, smutek.

Wybaczcie, że nie pisałem tyle czasu. Znowu się powtarzam, ale miałem popsuty komputer. Dopiero wczoraj go odzyskałem. W dodatku sporo czasu mnie nie było w domu. W końcu mam wakacje i postanowiłem je wykorzystać. Od kiedy okazało się, że zaliczyłem sesje, postanowiłem skupić się na pomocy rodzicom. Miałem remont w całym domu. Obiecałem, że im pomogę i postanowiłem dotrzymać słowa. Mogli liczyć oni tylko na mnie. Starsza siostra zajmowała się dzieckiem, młodsza była na wycieczce kilkudniowej, a jak nie to jeździła na treningi. Druga siostra wyjechała na zbiór malin na 2 tygodnie. Natomiast mój brat jest najbardziej leniwy w domu. Nic nie chce pomagać. Głupio było mi, ponieważ rodzice muszą wydać dużo pieniędzy na mnie z powody mojego wyjazdu na Słowację, więc postanowiłem im ciągle pomagać.

Remont dobiegał końca, został tylko pokój moich sióstr, gdy nagle wróciła Judyta (ma 19lat). Była na malinach z koleżanką. Okazało się, że chce jechać jeszcze raz, gdyż pojechał nasz kolega ze swoimi znajomymi i zadzwonił do niej, że są wolne miejsca. Było jej głupio, ponieważ chciała pomóc rodzicom urządzać jej pokój. Postanowiłem jej pomóc. Zerwaliśmy tapetę, wszystko wyczyściliśmy, zwinęliśmy dywan. Pokój stał gotowy do tapetowania. Resztę zostawiliśmy rodzicom. Chciałem im pomóc także, ale okazało się, że ja również jadę na maliny. Judyta, Maja (nasza przyjaciółka), Amanda (chodzi z moją siostrą do klasy) i ja udalismy się do Kraśnika, skąd odebrał nas pan u którego mieliśmy pracować :) Powiem Wam, że ten wyjazd był spontaniczny, jednak było bardzo fajnie. Poznaliśmy nowych przyjaciół. Praktycznie same plusy ! Super towarzystwo, pyszne obiady, na nude się nie narzekało. Jedynie problem był z prysznicem który stal na dworze :D musieliśmy dzielić się wodą hehe, no i oczywiście kibelek, który stał na dworze gdzieś za stodołą :D

Jak dojechaliśmy na miejsce poznaliśmy tam Mariusza, Patryka i Witaliego, który zrobił nam zdjęcie na pamiatkę. W polu siedzieliśmy od rana do wieczora, jednak nie czuło się tego. Czas leciał bardzo szybko. Nic dziwnego skoro, rzucaliśmy się malinami, śpiewaliśmy, śmialiśmy się z samych siebie, tańczyliśmy w malinach :D i knuliśmy hehe. Tam każdemu odbijało. Aż sam siebie nie poznawałem. Mieliśmy być tam przez 2 tygodnie, jednak byliśmy tydzień. Nie było później czego zbierać. Więc postanowiliśmy wrócić. Właścicielka wzięła od nas numery i powiedziała, że będzie do nas dzwonić w połowie sierpnia, żebyśmy przyjechali na jesienne maliny :) i kazała wziąć więcej ludzi. Ja się wciąż zastanawiam czy jechać :D Jak wracaliśmy do domu, postanowiliśmy zostać w Lublinie i udać się na zakupy. Poszliśmy do centrum handlowego. Bagaże zostawiliśmy na dworcu w skrytkach. Oczywiście nalegały na to dziewczyny, chciały sobie coś kupić. Jednak jak wyszło co do czego, to tylko ja coś kupiłem, gdzie wydałem większość zarobionych pieniędzy :D Teraz praktycznie biduje.

Zaraz po powrocie do domu nasz kolega zrobił grilla, gdzie poznaliśmy nowych znajomych :) było super. Po nim ciągle planowaliśmy zrobić jakieś spotkanie, jednak cięzko nam się zgrać. Ja oczywiście nie mam już pieniędzy na cokolwiek. Ciągle coś się dzieję. W tą sobotę Judyta robi grilla u nas na działce :D jestem oczywiście zaproszony ale niestety znowu będe musiał od rodziców brać pieniążki. Fajnie, że poznałem tyle ludzi. Chociaż będzie co wspominać. Szkoda się robi, gdy pomyślę ze za kilka tygodni ja to wszystko zostawię. Szczerze mówiąc nie wiem co czeka mnie na Słowacji, wiem jedno. Będę bardzo tęsknić. Tutaj mam przyjaciół, wszystko czego można zapragnąć. Codziennie praktycznie jeździmy nad wodę rowerami. Mimo, że sama jazda w jedną stronę trwa ponad godzinę z minutami :P Ostatnio pojechaliśmy po godzinie 8. Byliśmy na miejscu po 9. Nie bylo praktycznie wcale ludzi. Nie było nikogo :) Siedzieliśmy, gadaliśmy, tańczyliśmy na pomoście i opalaliśmy się. Mógłbym tak spędzać całe dnie ! Jutro natomiast mam urodziny i planuję udać się do Zamościa. Spotkam się z osobą, która stała się dla mnie bardzo ważna :) Ale o tym napiszę w następnej notce. Teraz muszę kończyć, pora wziąć prysznic :) a nie w piżamie siedzieć mimo, że obudziłem się po 9. A jutro mam urodziny :P więc muszę dzisiaj jakoś wyglądać :D hehe. Bo w zwyczaju jest tak, że pewnie zaraz ktoś z rodziny niespodziewanie postawi flaszkę  :D bo jutro mnie cały dzień w domu nie będzie. Miłego dnia !!!! 3majcie się. Do napisania !

piątek, 5 lipca 2013

Zmiany, wakacje, wyjazd ! :)

Witajcie ! Wybaczcie, że nie pisałem tyle czasu. Ponad pół wieku mnie tutaj nie było. Niestety, ale miałem swoje powody ! Otóż moja sesja trwała szmat czasu. Nie jestem w stanie tego wam określić jak długo, ale zdecydowanie za długo :D Miałem aż momenty załamania ! Otóż jak pisałem Wam wcześniej, planowałem w tym roku wyjechać na wymianę. Jednak, żeby do tego doszło musiałem mieć zaliczony cały rok ! No i byłem w kropce. Pewien przedmiot był wielką niewiadomą. Profesor robił nam ciągle wykłady, które trwać miały po 5 godzin i to na tygodniu. Ja jak głupi jeździłem na wszystko, gdyż bardzo mi zależało. Okazało się w trakcie, że do protokołu powpisywali już wszystkim 2. Połowa osób zrezygnowała już w ogóle. Ja jeździłem i pisałem jakieś tam zaliczenia. W końcu był ostateczny termin i poprawki. Udało mi się dostać 3- :D ! W ogóle te zaliczenia to był śmiech na sali. On nie raz się spóźniał, czy wysyłał do nas swoich pracowników. Nawet na jednym z nich powstał filmik :D


W końcu okazało się, że ci co mają jakąkolwiek 3 z tych zaliczeń to mają szanse na zaliczenie. Ostatnim etapem była odpowiedź u profesora. W każdym wypadku z pewnością to by się źle skończyło. No ale ja walczyłem jak szalony i pojechałem. Z Moniką, która również jedzie na wymianę przyjechaliśmy na tą odpowiedź u niego. Najpierw musieliśmy znaleźć u jego sekretarki swoją pracę zaliczeniową i wpisać się na listę. Bylismy w szoku, bo okazało się, że jako jedyni zaliczyliśmy to w 1 terminie :D haha. Ale oczywiście nikt nam tego nie powiedział z oczywistych przyczyn. Zazdrość :P No, ale już się nic nie odzywaliśmy. Każdy wiecznie gadał, że z pierwszego kolokwium sa same 2 :P eh. No ale nie ma do czego wracać. No i przyszła pora na odpowiedź. Oczywiście Profesor nie zdążył nas przyjąć, ponieważ poleciał na radę. Wysłał do nas swoich pracowników. No i wtedy zaczęła się bajka :D Udało się ! Wszedłem z 3 innych studentów i pytał nas grupowo praktycznie :) długo czekaliśmy bo od 9 do 14, ale warto było ! W protokole mam wpisaną 3 ! :) No i od środy zaczęły się moje wakacje :)

No i byłem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie ! W dodatku poznałem tyle fajnych ludzi z innych kierunków, dzięki tym wszystkim wykładom i w ogóle. Mimo wszystko mile będę wspominać miniony rok. Wydarzyło się tyle rzeczy, poznałem tyle ludzi. Działo się wiele :) No i dzisiaj w dodatku dostałem e-maila z biura wymiany międzynarodowej, że zostałem ja wraz z Monika zakwalifikowani do wyjazdu, ponieważ przyszła pozytywna zgoda z uczelni, na którą aplikowaliśmy. W końcu wszystko znowu sie układa ! :) Jestem bardzo szczęśliwy. We wrześniu wyjadę na Słowację i zacznę zupełnie inne i nowe życie. W dodatku z koleżanką planujemy zostać tam jeszcze przez całe wakacje na praktyki :) Wtedy to w ogóle wszyscy zdążą o mnie zapomnieć hehe :) Ale cieszę się. Zawsze się poddawałem, a w końcu zawalczyłem o coś, na czym mi bardzo zależało. Smak zwycięstwa jest niesamowity. W ogóle ja sam siebie nie poznaje. Studia tak mnie zmieniły.


Aktualnie mam wakacje ! Dużo jeżdżę na rowerze i biegam. W dodatku w domu mam remont. Pomagam rodzicom i to pochłania mój wolny czas. Teraz mam chwilę spokoju. Po remoncie planuję zrobić wielkiego grilla na działce i zaprosić wszystkich przyjaciół ze studiów. Nigdy nie mieliśmy okazji, żeby posiedzieć i się napić :D znaczy się, piliśmy, ale zawsze z umiarem :) No i zacznę szukać pracy. Może na te 3 miesiące coś się znajdzie. Chociaż na trochę hehe. Zobaczymy jak to z czasem będzie. Na dzień dzisiejszy to ja myślę już tylko o Słowacji o tym, jak to wszystko będzie wyglądać. Już nie wiem o czym pisac :) Cały dzień praktycznie boli mnie głowa. Chyba z tego hałasu i w ogólę. Przyszły tydzień spędzę na remoncie swojego pokoju, gdyż przyszły moje tapety. Ale także praktycznie codziennie bede siedzieć w Lublinie. Zobaczymy, ja obiecuje, że będę pisac co najmniej raz w tygodniu ! No dobra:D 2 razy w tygodniu. Więc 3majcie się.
No i oczywiście pozdrawiam Agatę :* która niecierpliwie czekała na nową notkę :)

wtorek, 11 czerwca 2013

Studia zmierzają ku końcowi..


Witajcie. Tyle czas minęło od mojej ostatniej notki. Jednak niestety nie miałem na to czasu. Wiele się działo. Zresztą ostatnio mój wolny czas pochłaniała tylko nauka. Piszę, ponieważ namówiła mnie koleżanka, którą bardzo serdecznie pozdrawiam :) Przez ostatnie 2 tygodnie całe dnie spędzałem w książkach. Zależało mi bardzo na tym, aby zaliczyć ten semestr. Co prawda jeszcze się nie skończył, ale egzaminy zostały już zaliczone. Więc praktycznie cała nauka za mną. Ostatni zjazd był za mną. W ten weekend też muszę jechać do Lublina, żeby załatwić ostatnie sprawy min. odpowiedzieć, dostarczyć referat, czy też zebrać resztę wpisów. Powiem Wam szczerze, że w ciągu tylu ostatnich miesięcy tyle sie wydarzyło, że jestem w szoku. Nie spodziewałem, że aż tak odmieni się moje życie. Ja poznałem nowych przyjaciół, oraz spotkało mnie mnóstwo miłych chwil, przygód.

Przez studia bardzo otworzyłem się na ludzi. Dlatego też podjąłem poważną decyzje w moim życiu. Zdecydowałem się z moją koleżanką Moniką na wyjazd na studia za granicą. Dużo zachodu nas to kosztowało, chodziliśmy z biura do biura, wiele razy przyjeżdżaliśmy na tygodniu. Jednak warto było. Ostatnio złożyliśmy pełen komplet dokumentów. Wczoraj jak jechałem z przyjaciółką do Chełma na zakupy, to zadzwoniła właśnie do mnie pani z wymiany i powiedziała, że teraz tylko czekać do wyjazdu:) Rodzice też się cieszą :D chyba dlatego, że w końcu się mnie pozbyli. Nie no żartuje, po prostu wiedzą, że dla mnie to może być niezła przygoda w życiu.

Wczoraj mama kupiła mi już ogromną torbę. W którą na pewno zmieszczę większość rzeczy. Będę mieć też plecak taki podróżny. A resztę rzeczy dokupię na miejscu. Tak na serio z Moniką żyjemy już tą wymianą. Rodzice nawet kupili mi laptopa, za co jestem im wdzięczny hehe :) Więc ten wyjazd narazie wiąże się z samymi pozytywami. Ja chciałbym pojechać tam pociągiem, a później jakoś autobusem, jednak Monika mówi, że może zawiozą nas tam jej rodzice. Jeszcze wszystko się okaże. Piszę o samych przyjemnościach teraz, ponieważ ostatnie tygodnie były ciężkie. Tyle do zaliczenia, nauka i nauka. W ogóle nie siedziałem na komputerze. Wstałem rano, posprzątałem w pokoju, zjadłem i umyłem się ubrałem, na chwilę wsiadłem na komputer i do nauki. Od 12 do 22 nie raz siedziałem. Jednak na szczęście wszystko poszło dobrze. No znaczy.. jeszcze najbardziej niepewny przedmiot przed nami. Dlaczego niepewny? Otóż tak naprawdę nie wiemy czego się spodziewać.

Na początku semestry pewien profesor kazał dobrać nam się w grupy po 3 osoby. Dał nam zestaw zadań do rozwiązania, w którym znajduje się po 14 zadań. Następnie kazał z nimi przychodzić do niego i odpowiadać. Tylko, że każdy obudził się pod koniec semestru. U niego pod biurem nie raz było 100 osób, nie mówiąc o tygodniu, o studentach dziennych. Moja grupa na szczęście zdobyła 2 wpisy, gdzie prawie nikt od nas u niego nie był. Taki stres. Wchodzi się tam do niego po 3 grupy. Pyta każdego o kolei. Zawsze dochodzi do wniosku, że nikt nic nie potrafi, nawet jak ktoś umie. Wkurzył się i napisał podanie do dziekana, żeby rozwiązał nasz kierunek, ponieważ nikt się nic nie uczy, a jak nie, to żeby zrobił chociaż dodatkowe wykłady dla nas. Tak też się stało. Wywiesił u siebie w gablocie terminy zajęć dodatkowych. Pierwsze z nich odbędą się w piątek i będą trwać 5 godzin. Ostatnio na wykładzie zrobił nam kolokwium, każdy ściągał jak głupi. Nie oszukujmy się. Nic z tego przedmiotu nikt nie potrafi. Nikt nie rozumie o czym on mówi. Jeżeli ktoś zaliczy to cudem. Później okazało się, że wystawiając nam oceny weźmie pod uwagę tylko tego kolosa. Wszystko okaże się w piątek.  Ale pomijając ten drobny przedmiot :D wszystko jest dobrze. Bardziej bałbym się, gdybym tylko ja miał z nim problem, a nie wszyscy studenci na naszym wydziale.

Zaraz uciekam, ponieważ będzie leciał mój serial. Ostatnio duzo się dzieję, ale to moja głupota, że nie piszę systematycznie. Jednak obiecuję, że to się zmieni :) Życzę Wam miłego dnia. Teraz zapowiada się w domu duży remont, więc też będę pochłonięty pracą. Pozdrawiam.

poniedziałek, 13 maja 2013

Dzieje się dość sporo :)

Witajcie. Tak dawno już chciałem napisać na blogu, lecz nie miałem na to czasu. Ostatnio bardzo dużo się dzieję i ja mało co siedzę na komputerze, jedynie to na gadu gadu, które mam w telefonie :) Na sam początek może zacznę od wyjazdu do Krakowa. Mam kilka fajnych zdjęć, które postanowiłem wrzucić :)


Jak widać pogoda nam nie dopisała, ale to nie przeszkadzało nam. Przed wyjazdem, pojechałem do Lublina, aby nocować u Ani. Znajduje się ona na ostatnim zdjęciu. Byłem u niej wieczorem, ponieważ coś mi wypadło, ale ona wraz z Eweliną przyjechały o wiele wcześniej. Było fajne i śmiesznie hehe. Nie sądziłem, że moje pisanie na telefonie do 23 będzie dla nich męczące :D próbowałem być cicho i myślałem, że one już dawno śpią. Rano musieliśmy wstać, gdzieś po3. Po godzinie 5 mieliśmy pociąg. Więc potrzebowaliśmy trochę czasu, aby dostać się na dworzec pkp. Cała podróż do Krakowa pociągiem była miła i fajna. Większość drogi siedzieliśmy sami w przedziale. Graliśmy trochę w karty, w państwa i miasta, robiliśmy zdjęcia, zwiedzaliśmy pociąg i słuchaliśmy na głos disco polo, aaa no i jedliśmy jedzenie, które nakupowaliśmy. Było go stanowczo za dużo :D Pogoda była taka idealna. Jak wyjeżdżaliśmy to zapowiadał się piękny słoneczny dzień. Wszystko zepsuło się, gdy dojechaliśmy na miejsce. Ja na szczęście miałem ze sobą parasolkę, a dziewczyny kupiły ją na miejscu, w centrum handlowym. Idąc w tym centrum, wypaliłem, że czuję, że spotkamy moją przyjaciółkę z technikum. No i się stało :D Wychodząc na miasto.. przed dworcem.. słyszę, jak ktoś krzyczy Radek? ja się patrze, a to Dawid i Żaneta :D  Byłem w szoku. To była najlepsza niespodzianka. Chwilę pogadaliśmy, ponieważ śpieszyli się na pociąg. Nie widziałem ich ponad 9 miesięcy. Jednak, mam nadzieję, że się znowu spotkamy i teraz na spokojnie pogadamy. W Krakowie dużo zwiedzaliśmy i robiliśmy zdjęć. Miło wspominam ten wypad. Mam zamiar pojechać z nimi gdzieś jeszcze :) ale to już z pewnością w wakacje po sesji.

Mógłbym się rozpisać więcej o tym :) ale niestety nie mam czasu dzisiaj. Jednak piszę, bo tak bardzo chciałem w końcu coś dodać. Podoba mi się Kraków, kupiłem w nim żabki szczęścia :) musiałem, bo zapomniałem swojego naszyjnika, który mi przynosi szczęście. Ale fajna pamiątka. pociąg powrotny mieliśmy po 17. Więc na 22 byliśmy już w Lublinie. Tam poczekaliśmy na dworcu na pociąg do Chełma. Jednak nie mogliśmy w spokoju posiedzieć, bo ciągle do mnie przywalali się bezdomni. Wkurzyłem się i byłem dla nich chamski. Przecież nie tylko ja tam siedziałem. Powiedziałem dziewczynom, abyśmy stąd spadali, bo nie wytrzymam. Nie można było nawet spokojnie poczekać. Wyszliśmy stamtąd, ale oni wszędzie za nami chodzili. Na szczęście dosyć szybko przyjechał pociąg. W domu byłem w okolicach północy.

Po tym wyjeździe musiałem wrócić do codzienności. Czyli.. studia ! teraz mam taki zapierdziel, że szkoda gadać. Tylko nauka i nauka. Właśnie zaraz idę się za coś wezmę. Nie wyrabiam z niczym. Jednak nie jest tak najgorzej. Będę po prostu godzinami siedzieć w książkach. Teraz mam 3 zjazdy pod rząd. W tym tygodniu na szczęście było luźniej. Piątek był wolny, a w sobotę i niedziele siedzieliśmy tylko do 16. Moja uczelnia organizowała juwenalia, imprezę dla studentów. Oczywiście, nie mogło mnie zabraknąć :)

W sobotę nocowałem u Przemka :) kolegi z uczelni, który już nie studiuję z nami. Był też Aleksy, Monika i Ela. Najpierw zaczęło się od picia wódki z Przemkiem i Aleksym. Później doszła do nas Ela, jak szliśmy w miasto. Było śmiesznie. Chciała się najebać i próbowaliśmy otworzyć jej piwo. Przez co Aleksy jedno zbił na chodniku. Akurat nadjeżdżała policja. Była taka zaludniona ulica jak nigdy. Zwialiśmy stamtąd. No i poszliśmy na koncerty. Później zostałem sam z Elą, ponieważ chłopacy poszli po Monikę. Stali z nami jacyś faceci i zaczęli do nas gadkę. W końcu do mnie jeden z tekstem, czy ja jestem z Hiszpanii, bo zaciągam i wyglądam tak. Zaskoczyli mnie, więc postanowiłem sobie z nich pożartować. Powiedziałem, że jestem z Turcji, to oni zaczęli mi o Polsce opowiadać :D zresztą podrywali moją koleżankę. Zwialiśmy od nich. Spotkaliśmy się wszyscy z chłopakami i Moniką i poszliśmy do domu. Planowałem iść na koncert Eneja, ale nie dałem rady :D Padłem. Poszli beze mnie. Trochę żałuję, no ale mam nadzieję, że to nie moja ostatnia impreza z nimi :) planujemy w tą sobotę wybrać się także na koncerty. Rano wstałem, ponieważ szedłem na 8 na uczelnię. Oni wszyscy spali :D na poczatku było ciężko, ale z czasem było już lepiej. Nie powaliłoby mnie, gdybym nie palił fajek hehe. Tylko, że zawsze jak jestem pijany, to mnie do nich ciągnie. Miło wspominam ten wypad. W nocy jak wszyscy kładli się spać, to pokazali mi zdjęcia jakie sobie robili ze mną jak spałem :D totalna kompromitacja. Ale chociaż jest pamiątka. To nie tak, że ciągle spałem. Obudziłem się po 23, chciałem iść na koncert z Przemkiem, bo wrócił dosyć szybko, bo się wszyscy zgubili. Jednak powiedział, że nie warto bo jest mnóstwo ludzi, że i tak naszej paczki nie znajdziemy. Ale i tak wyszliśmy na miasto. Na uczelni było lajtowo. Dostałem nawet 5 :D no.. i spotkałem się z siostrą na mieście, ponieważ zadzwoniła do mnie, że jest w Lublinie. Więc zwiałem z uczelni. Postawiła mi obiad :D Od 2 dni praktycznie nic nie jadłem. Tyle się działo, że nie było na nic czasu. pogadaliśmy sporo i wróciłem na zajęcia.

Miło wspominam ostatnie dni. Teraz pora wrócić do codzienności. Skoro mam zamiar wyjechać na wymianę muszę się za siebie wziąść. To tak ogólnie wszystko opisałem :D Mógłbym pisać godzinami. Ale obiecuję, że po sesji na pewno będę pisać systematycznie. Teraz idę się uczyć ! Miłego dnia !!

sobota, 27 kwietnia 2013

Świat odwrócony do góry nogami.

Wiem, że wiecznie nie trwa nic.
Każdy sukces niesie strach.
Los prowadzi z nami flirt,
Uwodzi nas czy to tylko żart?
Nie na wszystko mamy wpływ,
czasem ktoś nam powie nie.
 
Może nie jest, aż tak źle?


Witajcie. W końcu znalazłem chwilę wolnego czasu na napisanie notki. Ostatnio w ogóle jestem nieosiągalny. Mało siedzę na komputerze, a przez telefon to już zupełnie ciężko mnie złapać. Wiedziałem, że tak będzie. Wystarczy, że zacznie się wiosna. Wszystko się zmienia. Jednak.. nie przepuszczałem, że w tym roku zmiany będą takie wielkie. Mam Wam tyle do opowiedzenia.

Dzisiaj wstałem około 10 i zacząłem sprzątać. Wczoraj wieczorem nie mogłem zasnąć. Po sprzątaniu.. poszedłem o godzinie 13 na działkę pomóc rodzicom. Tam grabiłem trawę, kopałem łopatą w polu, obcinałem kwiatki. Trochę zajęć było. Trzeba będzie jeszcze posprzątać w domku. Lubię tam chodzić. Czas tak wolno płynie i jest miło. W dodatku rodzicom przyda się pomoc. Nikt z mojego rodzeństwa nie lubi tam chodzić. Moja mama myśli, że planuje robić grilla, skoro tak chętnie im pomagam. No to nie zupełnie tak hehe. Planuję z przyjaciółmi w majówki wybrać się do Krakowa. Trochę nie umiem im to powiedzieć. Myślałem, że to będzie łatwiejsze.. ale wydałem swoje oszczędności. Będę musiał znowu od nich wziąć pieniążki. Ale na pewno nie będą zaskoczeni. Nauczyli się, że u mnie wszystko dzieje się na ostatnią chwile. Ale nie mogę się doczekać wyjazdu ! Będzie bardzo miło i ciekawie :) Planuję tą rozmowę przeprowadzić gdzieś w poniedziałek, zresztą zobaczy się. Znaczy się, nie mam obaw, że mnie nie puszczą. Wiem, że się zgodzą, ale boje sie, że mogą nie mieć pieniędzy.

No.. ale jakby nie było to grilla i tak planuję zrobić hehe. Już nawet mam ludzi w głowie, których musze zaprosić. No, ale na działkę chodzę tak naprawdę po to, aby mile spędzić czas.. a tym samym lubię pomagać rodzicom. W dodatku można nieźle się opalić. Siedziałem dzisiaj do 18 i teraz piecze mnie twarz.

Teraz w końcu mogę napisać Wam o mojej wymianę na studiach, gdy wszystko jest już pewne. Planowałem na samym początku wyjechać do Pragi, do Czech. Jednak były pewne problemy i pani z biura wymiany poprosiła mnie, abym wybrał inną uczelnię. Tak gdzie chciałem się udać, nie było już miejsc. Dwóch chłopaków starało się na wyjazd od tamtego roku. W moim zgłoszeniu w drugiej kolejności była Hiszpania, jednak doszedłem do wniosku, że nie chciałbym tam spędzić kilku miesięcy sam. Tam jest zupełnie inny klimat. Najbardziej się jednak obawiałem odległości. Zdecydowałem się na Słowację, a ogólniej to na Żylinę. Miasto położone między górami. Jedzie tam również moja koleżanka z kierunku, a także czwórka innych studentów od nas uczelni. Więc trochę nas będzie. Wyjeżdżam tam na dwa semestry. Z tego co się orientuje będę musiał wyjechać już we wrześniu. A co najdziwniejsze, to że moi rodzice są zadowoleni z mojego wyboru. Nie wiem, czy cieszą się z tego, że w końcu pójdę w świat bo mają mnie dosyć, czy może chcą.. abym po korzystał póki jestem młody. Ale narazie to wszystko ma swoje plusy, bo zaraz na dniach kupią mi laptopa :) i będę mógł częściej pisać notki ! W ogóle będę tam mieszkać w akademiku z innymi studentami z innych krajów. Będzie się dużo imprezować. Brakuje mi tego hehe. Ale ja się bardzo cieszę. Poznam mnóstwo nowych ludzi, nowe przygody, wrażenia. Z pewnością będzie później co wspominać.

A teraz sobie siedzę.. i słucham Sylwi Grzeszczak - Flirt. Ostatnio cały czas jestem w rozjazdach. Wczoraj rano byłem na działce, a później pojechałem do Lublina do Ani :) znamy się z technikum i do tej pory utrzymujemy ze sobą kontakt. Jest jedyną osobą z klasy, z która piszę codziennie. Ale mamy wiele wspomnień hehe. i jeszcze wiele przed nami. Po powrocie do domu... leżałem, oglądałem tv. Na moment wszedłem na komputer. Przedwczoraj natomiast.. z rana wyszedłem z mamą i siostrzenica na spacer i na zakupy, po drodze wstąpiliśmy do siostry do pracy. Później pojechałem do Krasnegostawu i spotkałem się z dwoma kolegami :) bardzo miło wspominam tą chwilę.. serio.. siedzieliśmy kilka godzin, ale czas tak szybko zleciał. Dlatego uważam, że to trwało tylko chwilę. Wypiłem dwa piwa.. :D jak nigdy hehe. Mam nadzieję, że niedługo znowu się spotkamy :)

No i teraz.. Muszę napisać o tym złych rzeczach. Niestety, nie zawsze jest kolorowo. U mnie ten okres nadszedł niespodziewanie. 10 kwietnia zmarła mi Babcia. Była jedyną bliską mi osobą, która zmarła Nigdy, nie umarł mi nikt tak bliski. Nie wiedziałem, że to tak boli. Fakt miałem innych dziadków, ale zmarli jeszcze jak byłem dzieckiem, niemowlakiem. Praktycznie nic nie pamiętam. Tego dnia jak umarła.... byłem u niej w szpitalu. Bardzo dokładnie pamiętam tamten dzień. Wstałem rano.. i okazało się, że babcia jest w szpitalu. Mama z tata już się szykowali do wyjścia, reszta rodzeństwa była w szkole i w domu siedziała tylko siostra z dzieckiem. Zastanawiałem się, czy jechać z nimi. Doszedłem do wniosku, że warto pojechać. Poszedłem się szybko umyć. Rodzice już narzekali, że wiecznie na mnie się czeka. Pojechaliśmy. Jak dojechaliśmy zastanawiałem się, czy zostać w samochodzie czy pójść z mamą. Teraz już wiem, że gdybym został, to żałowałbym tego do końca życia. W szpitalu.. szukaliśmy babci, okazało sie, że ją przenieśli. Mama weszła pierwsza do pokoju, a ja się zastanawiałem, po co tam wchodzi, skoro tam Babci nie ma. Ale jednak leżała na drugim łóżku. Nie poznałem jej. Jak weszliśmy to spała. Obok leżała inna starsza pani, i była u niej rodzina. Obudziliśmy ją. Była zadowolona, że przyjechaliśmy. Jednak jak ja zobaczyłem, było mi smutno. Kilka dni wcześniej spędziliśmy u niej święta. Inaczej wyglądała. Jednak nie sądziłem, że to są nasze ostatnie chwile. Rozmawiała Babcia z mamą, opowiadała jej wszystko. Kazała pozdrowić wszystkich. Ciężko mi o tym pisać, ale lepiej, że robię to teraz.. a nie wcześniej. Mówiła, że chciała by w szpitalu umrzeć, bo że nie czuje bólu i że jest jej dobrze. Chciała poleżeć tam chociaż kilka dni. W domu siedziała sama. Mimo, że obok mieszka wujek z ciocią i ich dzieci.. to każdy i tak był zajęty sobą. Ja na święta obiecałem jej, że będę do niej rowerem często przyjeżdżać, jednak nie doczekała tego. Teraz co 2 dni chodzę na rower i prawie za każdym razem obok jej domu przejeżdżam. Ostatnio byłem u niej na cmentarzu nawet. Mam teraz milion myśli w głowie i ciężko mi się skupić :P Jednak nigdy nie zapomnę.. jak ostatnio raz rozmawialiśmy w szpitalu. Powiedziała mi dużo miłych slow min, że zawsze modli się o mnie, że czeka na mnie już dziewczyna, w której się zakocham i będę szczęśliwy, że jestem bardzo przystojny :) na szczęście udało mi się z nią pożegnać. 

Pożegnanie to.. było takie jak zawsze. Przytuliłem Babcię, pocałowałem. Ona powiedziała mi kilka miłych słów. Nie mogła się ruszać. Leżała na łóżku.. w stronę okna. Wychodząc obejrzała się za nami. Spojrzałem jej w oczy i sie uśmiechnąłem. Była taka smutna. Jakby wiedziała, że nas już nigdy nie zobaczy :( Wróciliśmy do domu. Następnego dnia.. szykowałem się na wyjazd do Lublina, miałem mieć rozmowę o pracę. Ubierając się.. zadzwonił do nas mój brat cioteczny i powiedział, że "Babcia zmarła wczoraj po 21." rozpłakałem się. Nie przezywałbym tego tak wszystkiego, gdybym nie rozmawiał z nią tego dnia. Rodzice od razu pojechali do szpitala. Ja próbowałem dojść do siebie. Nie udało się. Pojechałem na tą rozmowę następnym pociągiem. Spóźniłem się. Ale co o dziwo dostałem tą pracę. Później spotkałem się z przyjaciółką - Kaśką. Nie chciałem wracać do domu. Wiedziałem, że będę siedzieć w pokoju i się smucić. A ona zawsze potrafi mnie rozweselić. Poszliśmy na piwo i pizze. Wróciłem wieczorem. Nie mogłem uwierzyć, że to faktycznie prawda. Jednak co chwilę.. przypominałem sobie.. jak ostatni raz ją widziałem. Za każdym razem się rozklejałem. Nie mogłem uwierzyć, że jej nie zobaczę. Ciężko było. Cały czas płakałem. Co bym nie robił, nie potrafiłem o niczym innym myśleć. Głupio mi. Próbowałem się hamować cały czas. Ale ja niestety.. płaczę jak dziecko. Podczas pogrzebu.. przepłakałem całą mszę i nie tylko. Cały czas miałem wzrok wbity w ziemię, nie potrafiłem spojrzeć w trumnę. Na szczęście.. zdobyłem się na odwagę i podszedłem pod nią i dotknąłem ją za rękę. Lepiej się poczułem, gdy spotkaliśmy się całą rodziną na stypie u cioci. Ciężko mi było. Nigdy nie straciłem nikogo tak ważnego i bliskiego. Po tych wydarzeniach.. jakoś odsunąłem się na bok. Musiałem wiele rzeczy przemyśleć. 

Wtedy wszystko się zmieniło. Czuję to. Inaczej podchodzę do pewnych spraw. Niestety z pracy musiałem zrezygnować, więc nawet nie popracowałem. I już nie szukam. Będzie to co ma być. Skoro mam wyjechać na rok czasu, to może lepiej.. jak teraz nacieszę się rodziną i moją mała Oliwką <3 Będe musiał kończyć, ale obiecuje, że na pewno niedługo napiszę ! Szykują się majówki i mam zamiar okres ten spędzić z przyjaciółmi. A ja uciekam spać :) dobranoc !

czwartek, 28 marca 2013

Moje normalne, proste, nudne zycie..


Ostatnio się bardzo wkurzyłem. Codziennie sprawdzam prognozę pogody 16-dniową i za każdym razem się zmienia. Miało być tak cieplutko po weekendzie i nic z tego. Ja po prostu nie mogę się doczekać tego, aby wyjść na ten rower, czy pojechać spotykać się ze znajomymi. Jak jest zimno, to nie mam ochoty wychodzić z domu. Jedynie co mnie pociesza to fakt, iz tak ładnie świeci słoneczko.

Wiecie co... zdałem sobie sprawę, że moje życie nie jest idealne i daleko mu do tego. Jedynie z czego jestem zadowolony to z tego, że mam normalną i szczęśliwą rodzinę. Bardzo dobrze dogaduje sie z rodzeństwem, a mam go czwórkę :) z rodzicami również. Jednak problem leży we mnie :D jestem bardzo chaotyczny, momentami nieobecny, niepoukładany, wiele rzeczy robię na raz, nie potrafię niczego zaplanować. Pracy szukam też tyle i nie mogę znaleźć. W miłości też nie mam szczęścia. Jestem trochę zwariowany. Praktycznie same negatywy. Dużo czasu poświęcam na oglądaniu telewizji, siedzeniu przed komputerem. Jestem także wrażliwy na ludzkie cierpienie, ale to chyba pozytywna cecha hehe.. oo w końcu coś dobrego :) Podoba mi się także to, że mam wyjebane na ludzi, na to co o mnie myślą. Robie to co lubię. Potrafię zatańczyć na ulicy, powygłupiać się. Nie interesuje mnie to, czy ktoś się patrzy na mnie. Ale to nie zawsze tak jest. Zazwyczaj to mam doła, szczególnie ostatnio. Potrafię cały dzień przeleżeć w ciemnym pokoju, pod kołdrą słuchając muzyki. Jedynie to wstanę na chwilę na komputer, czy aby coś zjeść.

Ostatnio pojechałem do Lublina. Umówiłem się z Elą (piałem Wam o niej, razem studiujemy) postanowiliśmy, że załatwimy sprawy Eli. Musiała ona wyrobić legitymację studencką, ponieważ do tej pory jej nie otrzymała, a później mieliśmy iść na rozmowę do biura w sprawie pracy na kasie w dużym sklepie. Najpierw udaliśmy się do domu studenckiego, aby oddać zdjęcie, żeby można było wyrobić ta legitymację. Ale wchodząc facet, taki młody lansiarz kazał nam wyjść, ponieważ rozmawiał przez telefon. Czekaliśmy z 20 minut. Później powiedział nam, że musimy zdjęcie wrzucić na internet na stronę naszej uczelni, że to niby nasz obowiązek. A nie prawda, ponieważ na uczelni w dziekanacie pani powiedziała nam, że ten pan ma nam ją zeskanować i wrzucić na stronę internetową, ale mu się poprostu nie chciało. Udaliśmy sie do ksero i w trakcie spacerowania natknęliśmy się na moją przyjaciółkę Katarzynę :) szła na zajęcia, ale nie trafiła na nie, bo zmyła się z nami. Załatwiliśmy to co chcieliśmy i z powrotem udaliśmy się na uczelnię. Poszliśmy do biblioteki, aby wrzucić te zdjęcie na internet. Mieliśmy problem ze zmniejszeniem go, ale od czego jest paint. Po czym następnie udaliśmy się do tego pana do akademika. Okazało się, że go nie ma. Na drzwiach powiesił karteczkę z napisem "zaraz wracam, i will come back" o sory, coś tu od razu zaczęło nam nie grać :D Kilka dni wcześniej tez byliśmy u niego. Wisiała ta sama karteczka. Czekaliśmy z Elą i naszą koleżanką z uczelni ponad godzinę, a później ona sama została i tez czekała około godziny. Wcale nie wrócił. Tak samo było ostatnio. Czekał też jakiś chłopak do niego. Ale po kilkudziesięciu minutach poszedł. Nudziło nam się już. Chodziliśmy po całym pietrze, to do sklepiku, to do recepcji, czy do stolika przeglądać ogłoszenia. Minęła godzina i się wkurzyliśmy. Kaśka postanowiła napisać do niego list, że jeżeli piszę, że zaraz wraca, to chyba powinien to zrobić itp. pojechała mu po całości. No sory, ale on tam pracuje. Powinien wypełniać się ze swoich obowiązków. Wsunęliśmy mu ten list pod drzwi i odwróciliśmy wycieraczkę i wyszliśmy stamtąd.

Bylismy wolni, nie udało nam się tego załatwić. postanowiliśmy więc pójść do tego biura pracy. W drodze coś nam odwaliło. Dochodziliśmy do przystanku autobusowego, który stoi przy mojej uczelni. I postanowiliśmy, że dotkniemy kogoś za ramię i powiemy "ganiasz" i że wszyscy uciekamy. Więc postanowiłem, że ja pierwszy to zrobię. Zbliżając się do przystanku podszedłem pewnym krokiem do dziewczyny. Studiuje ona na tej samej uczelni, bo widziałem jak wychodziła z koleżanką z wydziału. Gdy stałem tuż przy niej uśmiechnąłem się do niej :D nawiązałem kontakt wzrokowy i powiedziałem "cześć" a ona tez odpowiedziała "cześć" :D była zaskoczona, co widziałem po jej spojrzeniu. Na pewno nie spodziewała się tego. Nagle dotknąłem ją za ramię i powiedziałem głośno "ganiasz" i zacząłem uciekać i moje koleżanki też zaczęły biec. Później cały czas się z tego śmialiśmy. Myślałem, że ona pobiegnie za mną. No, ale chyba się spłoszyła :( Mam nadzieje, że chociaż zapadłem jej w pamięci tego dnia.

Gdy dotarliśmy do biura pracy, okazało się, że nie ma się tam jak dostać. Było zamknięte. Więc olaliśmy to. Znaczy się, ja to olałem. Ela była wkurzona, że nic nie załatwiła. Powiedziała, że wraca do domu. My natomiast z Kaśką poszliśmy na pizze i też pojechaliśmy do domów. Było bardzo fajnie. Bylibyśmy dłużej, ale moja przyjaciółka była chora, a ja nie chciałem jej męczyć. Sam byłem też zmęczony. Cały dzień chodzenia. Wróciłem do domu, gdzieś na 19. No i tyle. A teraz zbliżają się święta. W niedzielę jedziemy do babci prawdopodobnie. :) Jakoś szczególnie, jakoś wyjątkowo nie obchodzę tych świąt. Istnieje we mnie świadomość, że są one bardzo ważne. Jednak brakuje tych przygotowań :) Zawsze chodziłem na działkę po barwinek, przy okazji zerwało się bazie :D a teraz nie ma gdzie tego szukać.

Więc.. najbliższe dni spędzę w gronie rodzinnym. A później bedę się dużo uczyć na studia. Niestety, ale trzeba się za siebie wziąć. Skoro chcę wyjechać na wymianę, nie mogę mieć żadnych poprawek. A na ten temat napiszę więcej, jeżeli będę mieć pewność, że na bank pojadę :) Miłego wieczoru ! Uciekam na serial.